piątek, 12 grudnia 2014

5. Edward Elric

Winry dobrze spała. Śniła o swoich rodzicach, o przyjaciołach, o swoim dawnym domu. Obudziła się w dobrym humorze. Nie chciała iść do szkoły ze zwykłego lenistwa, było jej ciepło pod kołdrą i niechętnie otworzyła oczy. Spojrzała zaspana na zegarek. Krzyknęła z przerażenia, bo była mocno spóźniona. Wybiegła pędem z domu, ogarniając się w niecałe pół godziny. Zdąży ledwo na trzecią lekcję. Wleciała do szkoły niczym strzała, przebrała się jak najszybciej i poszła na lekcje. Jeszcze była przerwa więc uspokoiła się i podeszła do Rose. Pamiętała jej wczorajszą dziwną reakcję, ale ona wydaje się jakby zapomniała o wczorajszym dniu.
-Gdzie ty byłaś? Nawet telefonu nie odbierasz! - koleżanka rzuciła się jej na szyję.
-Zaspałam- uśmiechnęła się.
-Niech już ci się to lepiej nie zdarza! - dziewczyny zaczęły plotkować, kiedy Winry spojrzała na Rose widząc chłopaka o długich, złotych włosach.
-A to kto? - spytała koleżankę wskazując na niego - bardzo podobny do Al'a.
-To jest Edward Elric, jego starszy brat, a nasz kolega z klasy. Nie było go w szkole przez ostatni tydzień. Właściwie to mało z kim rozmawia, jakiś zamknięty w sobie. - zadzwonił dzwonek na lekcje. - Mamy teraz fizykę. Niestety, ale właśnie Ed siedzi tam sam, więc będziesz musiała z nim usiąść.
Klasa weszła do klasy. Winry przywitała się z nauczycielem Kain'em Fuery, po czym spojrzała na klasę. Rose miała rację, tylko Edward siedział sam w ostatniej ławce
-Mogę tu usiąść? - spytała go grzecznie.
-Taa.. - odpowiedział niechętnie, nawet nie patrząc w jej stronę.
-Ech.. Dziękuję. Jestem Winry Rockbell - dziewczyna podała mu rękę - jestem nowa w klasie. Chłopak na dźwięk imienia i nazwiska aż podskoczył i spojrzał na nią szybko. Zaniemówił, ale szybko się opamiętał. Jego reakcja dla Winry była dziwna, pomyślała nawet, że może ma nie równo pod sufitem.
-Ekhm. Jestem Edward Elric - podał jej rękę. Przez resztę lekcji nie odzywali się do siebie, jednak dziewczyna widziała jak chłopak spogląda na nią dosyć często. Lekcje minęły, wszyscy wychodzili ze szkoły. Rose już wyszła, a ona nie chciała iść sama do domu. Rozejrzała się i zobaczyła, że Envy idzie w jej stronę.
-Cześć! Idziesz do domu? Bo mamy w tą samą stronę. - uśmiechnął się miło.
-Tak, to chodźmy.
Szli przez jakiś czas rozmawiając i śmiejąc się. Dziewczyna nadal pamiętała o ostrzeżeniu koleżanek na jego temat. Rozmyślając o tym, chłopak spytał:
-Masz chłopaka? - wyrwało ją to z zamyślenia.
-Em.. Nie.
-Więc.. Może byś chciała mieć?- pytanie ją zaskoczyło.
-Nie. - to jedno słowo wywróciło go z równowagi.
-Jak to "nie"? Przecież wiem, że ci się podobam. - podszedł do niej blisko. Za blisko. Złapał dziewczynę za ręcę i chciał ją pocałować, pomimo jej wyraźnego sprzeciwu.
-Co ty robisz? Puszczaj mnie!
-Envy, puść ją. - oboje usłyszeli męski głos i zapach papierosa. Chłopak puścił dziewczynę tak mocno, że upadła na ziemię.
-Nie twoja sprawa, spadaj!- Envy stał się agresywny wobec chłopaka, którym okazał się Edward Elric (HERO.) Ed stał spokojnie, paląc zakazanego papierosa, patrząc na Enviego z politowaniem.
-Może i nie moja sprawa, ale moja dziewczyna. - Envy stanął jak wryty. Winry dopiero zaprzeczyła posiadanie chłopaka. Ed pomógł jej wstać.
-Lepiej, żebyś już nigdy nawet na nią nie popatrzył. - Powiedział odchodząc z zaskoczoną dziewczyną.
Gdy już nie byli w zasięgu wzroku Enviego dziewczyna krzyknęła na chłopaka
-Co to miało być?! Jaka dziewczyna? Co to za papieros?!! Za kogo ty się uważasz, sama bym sobie poradziła! - Winry zrobiła się czerwona, żądając jakiejkolwiek odpowiedzi. Ed bardzo się nie przejął, bo zanim odpowiedział dokończył papierosa na jej oczach i śmiejąc się odpowiedział:
-Co to miało być? To miało być uratowaniem cię przed nachalnym kolegą, który chciał najwyraźniej czegoś więcej niż tylko buzi w policzek. Ba, Envy to byłby w stanie cię nawet zmolestować, o ile tylko nawet na środku ulicy. Papieros jest na problemy, na pokaz, żeby ugasić pragnienie nałogu, żebyś się pytała. Uważam się za twojego wielkiego wybawiciela. Sama byś sobie poradziła? No jasne. - zaczął podchodzić do niej coraz bliżej. - Myślisz, że ten kompletny brak mięśni poradziłby sobie z czymkolwiek? - Ed był już centymetr od jej twarzy. Złapał ją za ręcę i przytrzymał. Winry zaczęło bić mocniej serce. - Proszę, spróbuj się uwolnić. W tym momencie mógłbym zrobić co chcę, nawet mnie nie ruszysz. - puścił ją i odsunął się. - myślę, że taka odpowiedź wystarczy. Do widzenia. - odwrócił się i skierował w stronę swojego domu, zapalając kolejnego papierosa zostawiając zszokowaną Winry z burakiem na twarzy i zbyt mocno bijącym sercem.

2 komentarze:

  1. KYAAAA HAHAHAHAH ostatnia scenka najlepsza :D chociaż nie widzę sobie Edwarda (HERO) palącego peta ;)
    Wszystko ładnie pięknie tylko krótko :/ Zauważyłem że poszłaś za radą i założyłaś G+, ale zapomniałaś dodawać linki z rozdziałami na swojej osi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Ciekawe jak będą układały się relacje Winry i Eda. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń