wtorek, 3 lutego 2015

6. Weekend

Nadszedł długo oczekiwany przez wszystkich weekend. Winry wyspana i szczęśliwa poszła wziąć kąpiel. Długą, kojącą kąpiel z pachnącymi bąbelkami. Siedziała w łazience dłuższą chwilę, kiedy postanowiła już wyjść. Zeszła na dół na śniadanie. Jej babci nigdzie nie było, więc poszła do kuchni. Zrobiła kanapki i zaczęła jeść, Do domu wpadła nagle Rose, bez pukania pobiegła do Winry.
-Idziemy na zakupy! No już zbieraj się. - zaskoczona Winry patrzyła na nią chwilę i wstała.
-Nigdzie nie idę, miałam zostać w domu i odpocząć. - ale Rose nie straciła entuzjazmu:
-No chodź, no chodź! - krzyczała ciągnąc ją za rękę i patrząc błagalnym wzrokiem. - nie mam w co się ubrać!
-Ale ja mam. - odpowiedziała sucho Winry.- Nie mam ochoty, rozumiesz?
-YY... Coś się stało? - spytała zaskoczona koleżanka. Dziewczyna pomyślała o wczorajszej sytuacji z Edwardem.
-No nic... - zamyśliła się
-Dobra, to jak nie na zakupy to chodź chociaż nad rzekę.- po chwili Winry zgodziła się. Poszła się ubrać, uczesać i pomalować, a po chwili była gotowa do wyjścia.
-No to idziemy.- Zamknęła drzwi i zostawiła kartkę dla babci.

-Opowiedz co się stało! widzę, że coś jest nie tak.- Rose ciągle nalegała.
-No dobra dobra. - Winry opowiedziała o wszystkim dziewczynie.
-AAAA! ON CIĘ KOCHA!!!- Rose zaczęła szaleć.
-Niby z czego to wnioskujesz? - zdziwiła się. - uratował mnie tylko przed tym kretynem, Envym i nic więcej. Ed jest beznadziejny i arogancki. Nie lubię go - zdenerwowała się.
-Przepraszam, to chyba w mojej wyobraźni wyglądało nieco inaczej.. - zachichotała - może mu się podobasz - widoczne były gwiazdki w jej oczach. - pasujecie do siebie!
-Nic sobie nie wyobrażaj. Nie pasujemy do siebie, a ja mu się na pewno nie podobam.
Dziewczyny doszły nad rzekę. Siadły przy brzegu dalej rozmawiając.
-Cześć! - usłyszały zza siebie. To był Alphonse razem z Edwardem. Al ucieszony i radosny, a Ed wkurzony i nadąsany. Al podbiegł do nich. - Co u was? Jesteśmy tu codziennie, a was jeszcze tu nie widzieliśmy ani razu.
-Bo nie byłyśmy tutaj. - Rose wpatrzyła się na chłopaka jak w obrazek.
-Dzisiaj jesteśmy, więc dołączcie do nas. - Uśmiechnęła się Winry.
-Ed! Chodź tutaj! - pomachał do brata, on jednak podszedł niechętnie.
Chłopak popatrzył na Winry w taki sposób, że aż posmutniała. Nie wiedziała dlaczego jest jakiś niechętny wobec jej osoby. Ed zapalił papierosa i spokojnie wypuścił dym.
-A ty znowu palisz? To niezdrowe. - skrzywiła się Winry, a on spiorunował ją wzrokiem.
-A co cię to interesuje? Moja sprawa.
-Nie chcę żebyś palił w mojej obecności! - wstała.
-To niech jedno z nas pójdzie, a ja nigdzie się nie wybieram. - zbliżył się do niej.
-Tak? Ja też się nigdzie nie wybieram! - sama się zbliżyła, a on wypuścił dym prosto na jej twarz
-Eh! jesteś beznadziejny!
-Ed! Zachowuj się idioto - podszedł do nich Al.
-Oj pierdziele. -rzucił peta.- idę.- jak powiedział tak zrobił.
Winry stanęła wkurzona i czerwona na twarzy. Zdecydowała się pójść do domu, ale po drodze postanowiła jednak pochodzić po okolicy i się uspokoić. Spacerowała do późna, aż zrobiło się ciemno. Trochę się bała, ale szła prosto do domu. Usłyszała jakiś szmer w krzakach nie daleko. Przestraszyła się konkretnie i szła coraz szybciej z coraz szybciej bijącym sercem. Coś wyskoczyło jej przed nogi. Przewróciła się, ale zobaczyła że to tylko wiewiórka. Kiedy się uspokoiła i nawet zaśmiała ta wiewiórka zamieniła się w Enviego. Winry krzyczała głośno.
-Zamknij się kretynko! - chłopak zatkał jej usta ręką. Zrobiło się cicho. Zbyt cicho. - A więc... teraz nie ma twojego 'bohatera', który może cię uratować? Bardzo mi przykro. - Pocałował ją wbrew jej woli. Winry walnęła go w twarz.
-Co ty robisz?! Zostaw mnie! Czym ty jesteś do cholery?! - Winry trzęsła się ze strachu oglądając się dookoła.
-Nikogo tutaj nie ma. Czym jestem? Hmm.. To długa historia. Tak w skrócie mogę przybrać każdą możliwą postać, jaką sobie zamarzę! - zamienił się w jej odbicie. - Fajnie prawda? - wrócił do siebie.
-Jak? Co? JAK?! - krzyczała. - Ratunku!!
-Co ja powiedziałem? Tu nikogo nie ma. - podszedł i włożył jej rękę pod bluzkę. Ona próbowała się wyrwać, kiedy poczuła charakterystyczny zapach i odwróciła się.
-A co JA powiedziałem?! Zostaw ją dupku! - Wszystko co zdążyła zauważyć to metalowa ręka wbijająca się w twarz Enviego.