czwartek, 24 lipca 2014

4. Reakcje i spojrzenia

Kiedy wracali do domu, Winry zauważyła, że jej nowy kolega- Alphonse, dziwnie się zachowuje. Nic nie mówi, do tego zerka co jakiś czas na nią z dziwnym wyrazem twarzy.
- Więc.. - nagle się odezwał - dopiero tu przyjechałaś, tak? - spytał bez emocji, aby podtrzymać rozmowę, o ile to można tak nazwać.
- Tak, wczoraj. - odpowiedziała i szli we trójkę przez pare minut w niezręcznej ciszy.
- To.. ja skręcam w tamtą stronę. Na razie. - pożegnał się.
- Pa. - odpowiedziały dziewczyny.
- Co ty jakaś smutna idziesz, co? - spytała Rose.
- Nie jestem smutna, to przez Alphonse'a. Wydawał się być dziwny.
- Tak.. ja też to zauważyłam. Zazwyczaj jest wesoły i gadatliwy. Może zawstydził się przed tobą, może mu się podobasz... - dodała trochę cieszej.
- Że ja? No co ty. - zaśmiała się Winry, a Rose posmutniała. - No co ty, nawet mnie nie zna, to by było głupie.
- Skoro tak mówisz...
- Hmm. A może jesteś zazdrosna? Podoba ci się on?
- No co ty!!! - Rose się wkurzyła i przyśpieszyła kroku.
- Poczekaj! Przepraszam! - Winry ją dogoniła. Rose miała łzy w oczach. - Co jest, co się stało?
- Nie ważne, nawet cię do końca nie znam, nie powinnam ci nic mówić. Patrz, ja skręcam tu, do jutra. - Rose machnęła Winry na pożegnanie i odeszła. Zdezorientowana dziewczyna stała i patrzyła jak jej nowa koleżanka odchodzi. Nie wiedząc o co chodzi, poszła dalej przed siebie.
Weszła do domu, powitała ją Pinako.
- Jak pierwszy dzień w szkole? Poznałaś kogoś?
- Tak, parę osób.
- A jak się nazywają?
- Envy Morri, Rose Thomas, Sheska Nariel, Alphonse Elric... - wymieniła jeszcze parę osób, ale jej babcia zmieniła wyraz twarzy przy nazwisku Elric.
- To dobrze, cieszę się. Obiad jest na stole, ja muszę wyjść na trochę, nie wiem kiedy wrócę. - jak powiedziała tak wyszła. Dziewczyna w spokoju jadła obiad i poszła odrobić lekcje. Myślała o dziwnym wzroku Al'a, wybuchu Rose i o dziwnej reakcji Pinako, nie wiedziała co się dzieje. Poszła do pracowni protetycznej, aż nie mogła uwierzyć. Było tam niesamowicie wiele narzędzi, dużo automaili i szkiców. Bała się czegokolwiek dotykać więc tylko patrzyła i podziwiała pracę jej babci. Po całym dniu dziewczyna poszła spać. Rozmyślała o wielu rzeczach, aż w końcu zasnęła.

środa, 23 lipca 2014

3. Nowi znajomi

Winry usiadła obok nowej koleżanki.
- Cześć, jestem Winry - uśmiechnęła się serdecznie. - Miło mi cię poznać.
- Ciebie również. Więc ile już dni tutaj jesteś?
- W sumie to drugi, wczoraj przyjechałam. Nawet nie miałam okazji przejść się po okolicy.
- Wierz mi, niczego nie straciłaś. Może i widoki są przepiękne i jest świeże powietrze, to po paru dniach będziesz miała tego dosyć. Tutaj nic nie ma! - Rose prawie to wykrzyknęła, więc sor Mustang  zwrócił jej uwagę.
- Jeśli znowu będziesz tyle rozmawiała Rose, to znowu będziesz siedziała sama, pamiętaj! - wkurzony i znudzony nauczyciel dalej wykładał historię, a że nikt nie był tym zbyt zainteresowany, nikt nie słuchał co doprowadzało go do większego szału. Kiedy parę lekcji już minęło, Winry stała się punktem zainteresowania. Każdy chciał wiedzieć kim jest, skąd jest, jak wygląda. Ciągle ktoś się kręcił wokół niej, co ją bardzo krępowało.
- I jak tam Winry? - odwróciła się i zobaczyła uśmiechniętego Envy'ego. - Jak pierwszy dzień?
- W miarę dobrze... - kiedy to powiedziała zobaczyła grymas na twarzy chłopaka - ...zaczęłam ten dzień, bo już nawet poznałam pare osób - uśmiechnęła się pół szczerze
- I bardzo dobrze! Pokochasz to miejsce, mówię ci. - wtedy odszedł do swoich kolegów. Winry została sama. Obejrzała się, każdy z kimś rozmawiał, pare osób patrzyło na nią, pomimo że jakoś nie byli chętni do poznania jej. Siadła na podłodze i oparła się o ścianę. Parę minut później przyszła Rose z dziewczyną o krótszych brązowych włosach i która nosiła okulary.
- Winry poznaj Sheskę, Sheska to jest Winry. - Zadowolona Rose przedstawiła dziewczyny. Winry wstała i przywitała się.
- Winry Rockbell, miło cię poznać.
- Sheska Nariel. - Nieśmiało przedstawiła się.
- My.. chyba chodzimy razem do klasy? - spytała głupio Winry.
- Tak..
- Oj dziewczyny nie bądźcie takie nieśmiałe i markotne! - wtrąciła się żywo Rose. - Zresztą Winry już się poznałaś z Envy'm?
- Tak, nawet jeszcze zanim poznałam ciebie, a coś nie tak?
- Nie radzę ci się z nim zadawać. Jest strasznie nachalny. Nigdy nie miał dziewczyny i próbuje podbijać do nich, ale ma taki charakter, że żadna nawet nie chciała. Podobno nawet jedną uderzył.
- Bez przesady, na pewno nie uderzyłby dziewczyny, jest bardzo miły.
- Ale jednak radzę ci, uważaj na niego.

Po dniu spędzonym w szkole, Rose zaproponowała, że wyjdą z niej razem. Ubierając się w szatni, Envy uśmiechnął się do niej przyjaźnie. "Nie wierzę w to co ona mówiła, pewnie jakieś plotki". Rozmyślona wychodząc z pomieszczenia wpadła na kogoś, spojrzała do góry. Chłopak o złotych włosach i złotych oczach. Ten sam, na którego wpadła rano i do tego w tym samym miejscu.
- Eto.. przepraszam. - Winry ukłoniła się przepraszająco.
- Halo halo, co się tutaj dzieje? - Rose wyszla z szatni. - O, siema Al. - przybili piątkę. - A ty co Winry, się kłaniasz? - zaczęła się śmiać. Dziewczyna zaczerwieniła się.
- Przepraszam przecież, więc się ukłoniłam. - Rose zaczęła się mocniej śmiać, a chłopak stał tam nadal zakłopotany. - z czego ty się śmiejesz? - spytała zdziwiona.
- Pierwszy raz widzę, aby ktoś się kłaniał jak przeprasza.
- Jak to? W każdym razie na północy tak się robi, to z grzeczności.
- No dobra dobra rozumiem. Tak w ogóle to jest Alphonse, a to Winry. - Zadowolona z siebie Rose przedstawiła ich sobie.
- Cześć, Winry Rockbell - podała mu rękę na przywitanie.
- Alphonse Elric.
- Przepraszam za to wpadanie na ciebie, może już to się więcej nie powtórzy - Dziewczyna uśmiechnęła się.
- To co? Idziemy do domu! - cała trójka wyszła razem ze szkoły.