Blond
długowłosa dziewczyna siedziała w pociągu przy oknie. Rozmyślała o wydarzeniach
z ostatniego czasu. Jej rodzice umarli na wojnie jako lekarze, ratując innych
ludzi. Nadal nie mogła się do końca z tym pogodzić, ale jednak była twardsza
niż by się wydawało. Przeprowadzała się do babci, której nigdy wcześniej nie
poznała, ponieważ mieszkała z rodzicami za daleko. Oni mieszkali na północy,
gdzie praktycznie panowała wieczna zima. Rzadko opuszczała swoje miasto, a co
dopiero na taką odległość. Nie chciała się przeprowadzać, ale nie miała wyboru.
Babcia Pinako była jej jedyną rodziną, gdyby nie zgodziła się do niej
wprowadzić skończyłaby w domu dziecka, a tego na pewno by nie chciała. Pinako
mieszkała we wsi Resembool, ogólnie było tam słoneczniej niż w jej starym domu.
Jadąc pociągiem w tamtą stronę robiło jej się cieplej, przyjemniej aż zdjęła
kurtkę. Pomimo lepszej pogody nadal była smutna. Jeszcze parę dni wcześniej
śmiała się z rodzicami przy obiedzie. Aby nie musiała ciągle o tym myśleć
postanowiła się czymś zająć, znaleźć jakieś hobby. Zainteresowała się
protetyką, ale to co o niej wie to minimum. Musi jeszcze dużo się dowiedzieć na
ten temat.
- Stacja
Resembool! – krzyknął pracownik stacji kolejowej. Winry pośpiesznie wstała, aby
nikt nie zamknął jej drzwi do pociągu. Pracownik pomógł jej z walizkami i tak
stojąc na stacji zdezorientowana rozglądała się wokół siebie. Sięgnęła do
torebki po mapkę, która przedstawiała drogę do domu jej babci. Westchnęła
ciężko i poszła przed siebie. Idąc główną ścieżką rozglądała się na boki
podziwiając krajobrazy.
- Tu jest
przepięknie! – powiedziała sama do siebie uśmiechając się pierwszy raz od
dłuższego czasu. Podobało jej się tutaj. Widziała z daleka jakiś nastolatków, z
tego co widziała to byli chłopcy. Wyglądali jakby się kłócili. Nie przejęła się
tym, nie jej sprawa. I tak była za daleko od nich. Dochodziła już do celu.
Przed nią stał duży, żółty dom. Usłyszała szczekanie, więc rozejrzała się.
Przed nią biegł duży czarno-biały pies z protezą nogi. Przez chwilę się zlękła,
ale zanim zdążyła coś zrobić, pies przyjaźnie do niej podbiegł i machał ogonem.
Winry powoli schyliła się i go pogłaskała.
-Dobry
piesek – powiedziała, dalej go głaszcząc.
-Den! Do
nogi! – usłyszała starszy kobiecy głos i spojrzała przed siebie. Przy drzwiach
wejściowych stała mała babcia z szarym kucykiem i fajką w ręce. Zauważyła dziewczynę i spokojnie do niej
podeszła. – Ty pewnie jesteś Winry, moja wnuczka, prawda?
- Tak, to
ja. – Nie za bardzo wiedziała jak się ma zachować.
- Chodź do
środka, pewnie jesteś głodna. – Pinako uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Dobrze. –
odpowiedziała grzecznie i wtargała walizki do środka. Kątem oka zauważyła szyld
„Automail”. – Zajmuje się pani protetyką? – spytała zdziwiona.
-Proszę nie
mów do mnie pani. Mów do mnie babciu lub po imieniu jeśli dla ciebie będzie
lepiej. Tak, mam zakład protetyczny, interesujesz się tym?
- Jak na
razie tylko trochę o tym wiem, ale chciałabym się tym zajmować… babciu.
Pinako
uśmiechnęła się.
- No dobrze,
porozmawiamy o tym później, a teraz chodź do twojego pokoju. – zaprowadziła
Winry po schodach i otworzyła jeden z pokoi. Był jasny i schludny. – rozgość
się i zapraszam na dół na obiad. Mam nadzieję, że nie jesteś wegetarianką.
Dziewczyna
podeszła do okna. Miała stamtąd widok na drogę i na większą część wsi. Siadła
powoli na łóżku i łzy zaczęły napływać jej do oczu. Pomimo wszystko nie chciała
tutaj być. Zostawiła na północy wszystko. Najgorzej było rozstać się ze
znajomymi, raczej nie będzie jej łatwo tu się z kimś zaprzyjaźnić, bo tu wszyscy
znają się od zawsze. Będzie obca. Przetarła oczy i poszła do kuchni. Była
bardzo głodna i prawie rzuciła się na jedzenie. Porozmawiała z Pinako i
podziękowała za posiłek, po czym poszła do swojego pokoju. Rozpakowała się i
stanęła przy oknie rozglądając się. Widziała paru ludzi ale nie przejęła się
nimi. Otworzyła okno i rozkoszowała się świeżym, obcym powietrzem.
- Może
jednak nie będzie tutaj tak źle.
Dzień minął
jej szybko i spokojnie i czas było iść spać. Poszła do łazienki wziąć gorącą
kąpiel po czym wróciła do pokoju. Wskoczyła do łóżka, nastawiła budzik,
ponieważ jutro czeka ją pierwszy dzień w szkole. Położyła się wygodnie i nie
zamykając jeszcze oczu zaczęła płakać.
____________
Pierwszy rozdział krótki jako wstęp. Mam nadzieję, że nie jest najgorzej. Następne rozdziały będą ciekawsze. :)