niedziela, 30 marca 2014

1. Resembool

Blond długowłosa dziewczyna siedziała w pociągu przy oknie. Rozmyślała o wydarzeniach z ostatniego czasu. Jej rodzice umarli na wojnie jako lekarze, ratując innych ludzi. Nadal nie mogła się do końca z tym pogodzić, ale jednak była twardsza niż by się wydawało. Przeprowadzała się do babci, której nigdy wcześniej nie poznała, ponieważ mieszkała z rodzicami za daleko. Oni mieszkali na północy, gdzie praktycznie panowała wieczna zima. Rzadko opuszczała swoje miasto, a co dopiero na taką odległość. Nie chciała się przeprowadzać, ale nie miała wyboru. Babcia Pinako była jej jedyną rodziną, gdyby nie zgodziła się do niej wprowadzić skończyłaby w domu dziecka, a tego na pewno by nie chciała. Pinako mieszkała we wsi Resembool, ogólnie było tam słoneczniej niż w jej starym domu. Jadąc pociągiem w tamtą stronę robiło jej się cieplej, przyjemniej aż zdjęła kurtkę. Pomimo lepszej pogody nadal była smutna. Jeszcze parę dni wcześniej śmiała się z rodzicami przy obiedzie. Aby nie musiała ciągle o tym myśleć postanowiła się czymś zająć, znaleźć jakieś hobby. Zainteresowała się protetyką, ale to co o niej wie to minimum. Musi jeszcze dużo się dowiedzieć na ten temat.
- Stacja Resembool! – krzyknął pracownik stacji kolejowej. Winry pośpiesznie wstała, aby nikt nie zamknął jej drzwi do pociągu. Pracownik pomógł jej z walizkami i tak stojąc na stacji zdezorientowana rozglądała się wokół siebie. Sięgnęła do torebki po mapkę, która przedstawiała drogę do domu jej babci. Westchnęła ciężko i poszła przed siebie. Idąc główną ścieżką rozglądała się na boki podziwiając krajobrazy.
- Tu jest przepięknie! – powiedziała sama do siebie uśmiechając się pierwszy raz od dłuższego czasu. Podobało jej się tutaj. Widziała z daleka jakiś nastolatków, z tego co widziała to byli chłopcy. Wyglądali jakby się kłócili. Nie przejęła się tym, nie jej sprawa. I tak była za daleko od nich. Dochodziła już do celu. Przed nią stał duży, żółty dom. Usłyszała szczekanie, więc rozejrzała się. Przed nią biegł duży czarno-biały pies z protezą nogi. Przez chwilę się zlękła, ale zanim zdążyła coś zrobić, pies przyjaźnie do niej podbiegł i machał ogonem. Winry powoli schyliła się i go pogłaskała.
-Dobry piesek – powiedziała, dalej go głaszcząc.
-Den! Do nogi! – usłyszała starszy kobiecy głos i spojrzała przed siebie. Przy drzwiach wejściowych stała mała babcia z szarym kucykiem i fajką w ręce.  Zauważyła dziewczynę i spokojnie do niej podeszła. – Ty pewnie jesteś Winry, moja wnuczka, prawda?
- Tak, to ja. – Nie za bardzo wiedziała jak się ma zachować.
- Chodź do środka, pewnie jesteś głodna. – Pinako uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Dobrze. – odpowiedziała grzecznie i wtargała walizki do środka. Kątem oka zauważyła szyld „Automail”. – Zajmuje się pani protetyką? – spytała zdziwiona.
-Proszę nie mów do mnie pani. Mów do mnie babciu lub po imieniu jeśli dla ciebie będzie lepiej. Tak, mam zakład protetyczny, interesujesz się tym?
- Jak na razie tylko trochę o tym wiem, ale chciałabym się tym zajmować… babciu.
Pinako uśmiechnęła się.
- No dobrze, porozmawiamy o tym później, a teraz chodź do twojego pokoju. – zaprowadziła Winry po schodach i otworzyła jeden z pokoi. Był jasny i schludny. – rozgość się i zapraszam na dół na obiad. Mam nadzieję, że nie jesteś wegetarianką.
Dziewczyna podeszła do okna. Miała stamtąd widok na drogę i na większą część wsi. Siadła powoli na łóżku i łzy zaczęły napływać jej do oczu. Pomimo wszystko nie chciała tutaj być. Zostawiła na północy wszystko. Najgorzej było rozstać się ze znajomymi, raczej nie będzie jej łatwo tu się z kimś zaprzyjaźnić, bo tu wszyscy znają się od zawsze. Będzie obca. Przetarła oczy i poszła do kuchni. Była bardzo głodna i prawie rzuciła się na jedzenie. Porozmawiała z Pinako i podziękowała za posiłek, po czym poszła do swojego pokoju. Rozpakowała się i stanęła przy oknie rozglądając się. Widziała paru ludzi ale nie przejęła się nimi. Otworzyła okno i rozkoszowała się świeżym, obcym powietrzem.
- Może jednak nie będzie tutaj tak źle.

Dzień minął jej szybko i spokojnie i czas było iść spać. Poszła do łazienki wziąć gorącą kąpiel po czym wróciła do pokoju. Wskoczyła do łóżka, nastawiła budzik, ponieważ jutro czeka ją pierwszy dzień w szkole. Położyła się wygodnie i nie zamykając jeszcze oczu zaczęła płakać.

____________


Pierwszy rozdział krótki jako wstęp. Mam nadzieję, że nie jest najgorzej. Następne rozdziały będą ciekawsze. :)

Wstęp.

Hej. Wstępem wytłumaczę o pomyśle na to opowiadanie. Będzie ono głównie o Edwardzie i Winry z serii Fullmetal Alchemist. (bardziej skierowane ku Brotherhood) Trochę pozmieniałam w swojej wersji, ale podstawowe kwestie pozostawiam bez zmian. Mam nadzieję, że wam się spodoba :) zapraszam do lektury!